Magazyn Fabryka Mocy

Z pasją o muzyce i kulturze

Holly Blue – Recenzja nowego albumu „Up Beat”

 

Po kilku latach, od 2011 roku, kiedy to ukazał się ich pierwszy długogrający album, fani zespołu Holly Blue zapewne spodziewali się zupełnie innego wydawnictwa niż to, jakim okazał się nowy album “UpBeat”. Ze spokojnej, instrumentalnej muzyki, podkreślanej niesamowicie czystym i subtelnym głosem Soni Kopeć, zespół ewoluował w zdecydowanie nowym kierunku, zaskakując swoim nieznanym wcześniej brzmieniem. Oczywiście, na krążku „UpBeat” usłyszymy dotychczas wypracowane dźwięki, przynajmniej w kilku spokojniejszych kompozycjach. W większości jednak nowe utwory okazały się zupełnie innymi cechując się całkowicie odmienną charakterystyką. Zespół oprócz własnych inspiracji za jej źródła podaje również dokonania takich zespołów jak: Moloko, Roisin Murphy (której to cover zdecydowali się nagrać na nowym krążku), Emiliana Torrini, Morcheeba, czy Facilities Flight.

Album otwiera kompozycja “Antidote” wprowadzając nas w atmosferę prawdziwej, wieczornej imprezy, charakteryzującej się doskonałą muzyką. Porywający do tańca rytm elektronicznej muzyki, łagodna i subtelna linia wokalna, w zdecydowanie ciekawym akompaniamencie trąbek. Kolejny utwór- “Temptation” wprowadza zdecydowaną głębię i nutę mroku na płycie. Dopełnia go porywającą aranżacja wokalna refrenu. “Loosen Up”- nieco spokojniejszy i bardzo dobry utwór, tworzący z poprzedzającymi i następującymi po nim utworami dobrą relację.

Do utworów, szczególnie czerpiących inspirację z poprzednich dokonań zespołu z obowiązkiem zaliczyć trzeba kompozycję “Theory of Relativity”. Spokojny utwór, z głównym motywem pianina, wzbogacony o głębokie w brzmieniu efekty syntezatorów. W głównym refrenie, jako w jedynym utworze na tym krążku, wraz z Sonią swojego wokalu udziela również Emil Blant. Digital Love, zaczyna się w taki sposób, że można by pomyśleć, że będzie to jakiś utwór w hołdzie zmarłemu niedawno po przedawkowaniu leków, Prince’owi. Wiąże się to z początkowym brzmieniem bębnów. Chwilę później utwór ewoluuje w oryginalnie stworzony nowy styl zespołu. Ponowna głębia syntezatorów i bitów wraz z głosem Soni, o którym można by pisać przy każdym utworze, tworzy niezwykłą kompozycję. Całego albumu słucha się szczególnie dobrze w czasie wieczornego odpoczynku, bądź przed samym snem. Album jest bardzo wyciszający i uwalniający myśli słuchacza, dzięki czemu potrafi stworzyć niezwykle przyjemną atmosferę w czasie jego odsłuchu.

 

Następny w kolejności, “Irresistible”, czyli promocyjny singiel zespołu. Kiedy usłyszało się go pierwszy raz, w głowach fanów nie pozostało pewnie nic innego jak początkowa chwila zwątpienia i krótkie podsumowanie: inne, nowe, ciekawe. Znajdując się jednak w odpowiednim miejscu na krążku, doskonale wkomponowuje się w jego zawartość. “Maybe”- wprowadzany silnym bitem, melodią syntezatora i instrumentami perkusyjnymi, z sumującym refrenem to jeden z najciekawszych nowych wykonań, zaraz po “Antidote” i “Temptation”. Na albumie znalazł się także jeden, wspomniany wcześniej cover Rósi Murphy- “Primitive”, który jest kolejnym utworem pauzą na tym albumie, doskonale go wyciszającym.

Zbliżając się ku końcowi, na krążku znajdują się już tylko spokojne kompozycje. “Debt”, piękne “One Second”, wprowadzają nastrój głębokiego zamyślenia, oraz nutę inspiracji wraz z utworem “Inspiration”. Cały ciąg tych ściśle powiązanych i stanowiących jedność utworów zamykany jest przez “Particles”. Grupa wraca nim ponownie do swojego poprzedniego stylu, prezentując go jako gratkę dla pierwotnego fana zespołu Holly Blue. Dla wielu album ten będzie kończył się właśnie na tym utworze. Na końcu albumu znalazł się jeszcze MIX Eddiego Stevensa, trzeciego utworu “Loosen Up”. 

Płyta odkrywająca nową twarz zespołu prezentuje się bardzo ciekawie i zdecydowanie należy poświęcić jej czas i to całkiem sporo. Jeśli myślimy, że odkryjemy całą tajemnicę tego albumu zaledwie po jednym przesłuchaniu to jesteśmy w wielkim błędzie. Album jest na tyle tajemniczy, że za każdym kolejnym odsłuchem, doszukać można się kolejnych motywów i myśli. Niezmiernie nadaje to duszy całej kompozycji krążka, czyniąc go żywym i angażującym słuchacza do poszukiwania tych tajemnic, zarówno podczas porywających rytmów, jak i wyciszających i wprowadzających w zamyślenie utworów. Zdecydowanie należy docenić nowe dokonanie zespołu, który zaprezentował nam porcję znakomitej muzyki.

 

Next Post

Previous Post

Dodaj komentarz

© 2016 - 2017 Magazyn Fabryka Mocy

Managed by Jan Szczęśniewicz & Mateusz Podkowa