Magazyn Fabryka Mocy

Z pasją o muzyce i kulturze

Black Sabbath zagra ostatni koncert w historii 4 lutego 2017 roku

Black Sabbath, legenda heavy metalowej muzyki, obecna na scenie od końca lat 70, zmierza właśnie do oficjalnego zakończenia swojej kariery. Niestety ten dzień, to dzisiejszy wieczór w Birmingham, czyli dokładnie tam, gdzie w 1968 roku powstała pod nazwą Polka Tulk Blues Band, z inicjatywy wirtuoza ciężkich riffów — Tony'ego Iommiego, basisty Geezera Butlera, niezwyciężonego Księcia Ciemności — Ozzy'ego Osbourna i uważanego za jedynego prawdziwego perkusistę tej formacji — Billa Warda. Dziś, kończy się pewna historia, która przyczyniła się do rozwoju muzyki rozrywkowej w jej najlepszym możliwym kierunku, inspirując i inicjując przez lata setki inny zespołów, które dziś dumnie reprezentują swój gatunek. Black Sabbath pozostawia nam po sobie potężną kolekcję, którą jako pasjonaci i koneserzy prawdziwej, autentycznej i jedynej w swoim rodzaju muzyki, będziemy mogli posilać się przez następne dekady. Ku naszemu szczęściu muzyka rockowa ma w sobie element nieśmiertelności, który nigdy nie pozwoli, aby żadna z częstotliwości, które wydobyły się w latach 70 z gitary Tonny'ego, umilkła i zwyczajnie zniknęła.

Wracając do ostatniego show dzisiejszego wieczoru, krążyły pogłoski, że nie będzie to jednak zwykły koncert. W pewnym sensie trudno byłoby uwierzyć, gdyby miało tak być. Wiele portali głosi, że Ozzy Osbourne przygotował specjalne przemówienie, które wygłosi w trakcie występu. W wywiadzie dla BBC muzyk osobiście skomentował tę informację:

'Mam coś do powiedzenia, ale nie mam niczego przećwiczonego,' zaśmiał się. 'Nie jestem dobry w przemówieniach.'

Nawet gdyby Ozzy nie powiedział niczego, wszyscy jesteśmy świadomi, że dla obecnych tam fanów, nie będzie już chyba tak samo wyjątkowego dnia, związanego z muzyką. Na pewno ani Ozzy, czy pozostali członkowie, a także fani, nie będą mieli dziś łatwo w zmaganiu się ze wspomnieniami.

Kiedy przyszedłem dziś do tego budynku, byłem szczęśliwy, byłem pełny łez. Zobaczymy, co się stanie.


W tym samym wywiadzie Ozzy wspomina także początki zespołu oraz wartość, jaką grupa wniosła w jego niełatwe i bardzo wyboiste życie.

Pamiętam występ w pubie Crown w Birmingham i moje myślenie, 'To będzie dobre na kilka lat- picie kilku piw i jammowanie.' To był jednak początek najbardziej niezwykłej przygody, o jakiej można pomyśleć. Czerpałem z tego najwięcej dla życia.

Jedną z najdumniejszych rzeczy, jaką mam w swoim sercu, jest fakt, że Black Sabbath nie był zespołem stworzonym przez jakiegoś wielkiego mogoła [władcę]. To było czterech gości, którzy powiedzieli, 'Miejmy marzenie', a to się spełniło i przerosło nasze największe oczekiwania.

Bardziej obszerne wspomnienie zespołu znajdzie się w lutowym wydaniu magazynu. Premiera w poniedziałek 6 lutego. Zapraszamy.

Next Post

Previous Post

1 Comment

  1. Czarek 4 lutego 2017

    We are second Black Sabbath. Hell Device.

Dodaj komentarz

© 2016 - 2017 Magazyn Fabryka Mocy

Managed by Jan Szczęśniewicz & Mateusz Podkowa