Magazyn Fabryka Mocy

Z pasją o muzyce i kulturze

„Biegnij, Lola, biegnij” – recenzja

ARTYKUŁ POCHODZI Z LUTOWEGO WYDANIA MAGAZYNU FABRYKA MOCY: POBIERZ CAŁE WYDANIE

 

Wiedziesz na pozór spokojne życie. Pewnego dnia dowiadujesz się, że ktoś Ci bliski ma problemy. W krótkim czasie musisz zdobyć pieniądze, by go ocalić. Masz 20 minut. Co robisz? Nie patrzysz przed siebie. Po prostu biegniesz.

„Biegnij, Lola, biegnij” to film z 1998 roku, w reżyserii Toma Tykwera. 51- letni niemiecki reżyser, scenarzysta, kompozytor muzyki filmowej i producent filmowy, znany głównie z pracy przy produkcjach, takich jak: „Pachnidło: Historia mordercy” (2006r.) czy „Atlas chmur” (2012 r.). Od wczesnego dzieciństwa był związany z filmem. Już w wieku 11 lat zaczął tworzyć filmy amatorskie, a 3 lata później zaczął pracować w kinie jako bileter. Z pewnością po części wpłynęło to na jego gust filmowy i ukształtowało sposób patrzenia na świat. Po skończeniu szkoły średniej wielokrotnie aplikował do szkół filmowych w Europie, niestety bezskutecznie. Powrócił do Berlina, gdzie zatrudnił się jako operator projektora, z czasem jego miłość do kina została doceniona. Międzynarodowy rozgłos zyskał dzięki filmowi „Biegnij, Lola, biegnij” z Franką Potente w roli głównej. Światowa premiera miała miejsce w muzeum czekolady w Kolonii. Około tysięcznoosobowa publiczność zarówno śmiała się, jak i o dziwo krzyczała. Reżyser i obecni tam aktorzy byli zachwyceni spontanicznymi reakcjami publiczności, co więcej potwierdzającymi fakt, że film jest jednym z nowocześniejszych dzieł kinematografii.

Młoda dziewczyna o ognistych włosach – Lola (Franka Potente) odbiera telefon od swojego chłopaka, Manniego. (Moritz Bleibtreii). Ten, jak się okazuje, przypadkowo zostawia w metrze torbę ze sporą kwotą pieniędzy – miał przekazać ją nijakiemu gangsterowi. Niestety, przesyłka wpada w niepowołane ręce. Manni pozostaje w dość kłopotliwej sytuacji. Ma on dostarczyć pieniądze gangstera do południa, aczkolwiek, jeśli mu się to nie uda, prawdopodobnie zostanie zabity. Prosi więc Lolę o pomoc. Ta ma dwadzieścia minut, aby uratować życie chłopaka. Dwadzieścia minut na podjęcie właściwiej decyzji i zmianę biegu historii.

Co sprawia, że film jest wyjątkowy i niebanalny? „Biegnij, Lola, biegnij” to tak naprawdę nieskomplikowany film oferujący prostą historię. Jednak to diabeł tkwi w szczegółach! Forma filmu może delikatnie przypominać teledysk albo grę komputerową. Szybkie tempo, krótkie ujęcia i w pewnym stopniu nieprzemijająca nadpobudliwość. Połączenie technik, form, zmiany perspektywy, szybkości i kolorów, a wszystko to w rytmie techno- sprawiają, że cały film jest jednym wielkim maniakalnym impulsem. Co ważne, jedno zdarzenie pokazane w trzech różnych wersjach – taki zabieg powoduje, że chcemy wiedzieć, jaka będzie kolejna opcja, co się wydarzy i czy w końcu autorzy zdobędą się na happy end. Według niektórych widzów, jak i krytyków zauważalne są podobieństwa do dzieła Krzysztofa Kieślowskiego – „Przypadek”. Struktura: potrójność i różność zakończenia, rzeczywiście dają do myślenia.

Reasumując, „Biegnij, Lola, biegnij” to film pełen dynamiki, determinacji i odkrywczości. Jednak niesie on pewien przekaz. Reżyser w ciągu niespełna półtorej godziny ukazał, jak mocno nieuchronny jest uciekający czas, oraz że każda błędnie podejmowana przez nas decyzja, jest niczym przeszkoda w biegu, w którym stawką jest życie.

Next Post

Previous Post

Dodaj komentarz

© 2016 - 2017 Magazyn Fabryka Mocy

Managed by Jan Szczęśniewicz & Mateusz Podkowa