Legendarny wokalista zespołu The Doors, a także uznawany za świetnego poetę – Jim Morrison – urodził się 8 grudnia 1943 roku w Melbourne, na Florydzie. Gdyby żył, w tym roku skończyłby 74 lata.

Ze względu na sytuację rodzinną – jego ojciec był admirałem floty amerykańskiej – stosunkowo często zmieniał miejsce zamieszkania. Jim wcześnie opuścił dom, udając się na studia do szkoły filmowej Uniwersytetu Kalifornijskiego. To tam narodziła się jego wielka kariera za sprawą kolegi, Rayana Manzarka, który zauważył w nim duży potencjał. Przekonał do współpracy również swoich dwóch kumpli grających jazz – gitarzystę Robby’ego Kriegera i perkusistę Johna Densmore’a. I tak w roku 1965 wspólnie założyli zespół The Doors.
Morrison okazał się świetnym tekściarzem, co zawdzięczał swoim poetyckim zdolnością. Na scenie jednak był bardzo nieśmiały i niechętnie śpiewał, brakowało mu pewności siebie. Podczas pierwszych występów stał tyłem do publiczności. Z czasem i co raz to większą ilością koncertów nabrał odwagi, a jego wokal hipnotyzował i przykuwał uwagę wszystkich zebranych osób.
Muzyka The Doors podbijała serca milionów fanów na całym świecie.

Jim Morrison w swoim życiu nie stronił od awantur, skandali i uzależnień które niejednokrotnie przeszkadzały mu w odbywających się koncertach. Przez co najwyraźniej nie był na tyle przygotowany psychicznie, aby poradzić sobie ze wszystkimi sytuacjami napotkanymi w świecie muzycznym.
Na początku 1971 roku, po nagraniu albumu „L.A Woman” wyjechał do Paryża, gdzie 3 lipca zmarł, w wieku 27 lat. Jego śmierć po dziś dzień owiana jest tajemnicą. Został znaleziony w swoim mieszkaniu, w wannie. Według oficjalnych raportów muzyk zmarł na atak serca. Przypuszczano rzekome przedawkowanie heroiny przez wokalistę.

Ciało Jima Morrisona zostało złożone na paryskim cmentarzu Père-Lachaise, na którym znajduje się grób jego ulubionego poety – Oscara Wilde’a.
Morrison jest uważany za jedną z najbardziej wpływowych osobowości muzyki rockowej. Jego postać po dziś dzień inspiruje niejednego artystę, a poetyckie teksty są cytowane i wciąż aktualne. Gdyby żył, pewnie nadal czarowałby fanów swoim ekscytującym głosem i nowymi dokonaniami wspólnie z The Doors, na trasach koncertowych po całym świecie.
Bo jak to ujął Jim:

Dla mnie, nie były to nig­dy zwykłe występy, te nasze tzw. przed­sta­wienia. To była raczej spra­wa życia i śmier­ci; próba po­rozu­mienia się, próba wciągnięcia tych ludzi w in­tymny świat myśli

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *